Przeczytaj, zanim jeszcze raz przeprosisz...(szczególnie, jeśli jesteś kobietą)



Prowadzę szkolenia również z wystąpień publicznych. Podczas warsztatów uczestnicy przygotowują swoje wystąpienia a następnie prezentują je przed kamerą.


Jak myślisz, od kogo częściej – od kobiet czy mężczyzn, usłyszysz wtedy takie słowa jak poniżej?


- To zaszczyt stać tu przed Wami, choć nie wiem, dlaczego akurat mi powierzono to wystąpienie, jest tylu ekspertów.

- Przepraszam, nie miałam czasu, żeby zrobić lepsze slajdy.

- Mam nadzieję, że sprostam Waszym oczekiwaniom.

- Przepraszam za moją nie najlepszą formę dziś. Zwykle mam więcej energii.

- Przepraszam za to tło/zbyt małą czcionkę/zbyt duże zdjęcia/wolnodziałający rzutnik.

- Mam nadzieję, że się nie nudziliście.

- Przepraszam, jeśli chwilami było zbyt monotonnie.


Odpowiedź brzmi: od KOBIET.


A jak sądzisz, który prezenter – kobieta czy mężczyzna, gdy podczas wystąpienia popełnia błąd (najczęściej drobny i zwykle tylko on o tym wie), przeprasza za niego (i to jest OK)? Następnie powtarza przeprosiny jeszcze kilka razy do końca wystąpienia (co jest bardzo męczące dla publiczności)?


Odpowiedź brzmi: tym prezenterem jest KOBIETA.


To powtarza się oczywiście w różnych sytuacjach. Niemal codziennie spotykam CIEBIE, która przepraszasz, choć nie masz za co. W różnych sytuacjach:


Podczas wykonywania codziennych zadań w pracy:

Na przykład, gdy idę do koleżanki z prośbą o skserowanie czegoś. Daje mi kserówkę i nie zauważa, że na połowie kartki treść się nie skopiowała. Proszę ją o jeszcze jedną próbę.

- Ojej, bardzo cię PRZEPRASZAM! – robi się czerwona na twarzy

- Spoko, przecież to nie ty, tylko ta drukarka.

- O rety, no tak, co ja gadam – bardzo Cię PRZEPRASZAM za to!!!

(Moja myśl: Co mam teraz jej powiedzieć? Za co ona mnie przeprasza?)


Gdy zaczynasz wypowiedź na zebraniu, spotkaniu:

„PRZEPRASZAM, czy mogę…?”

„PRZEPRASZAM, chciałabym…”

(Za co przepraszasz już na początku? Za to, że chcesz mówić? To nie dodaje Tobie pewności, a temu, co mówisz wagi w oczach innych).


Prosisz o coś:

„PRZEPRASZAM, czy mogę poprosić o ….”

(To już nie wiem, prosisz czy przepraszasz?)


A nawet… zamawiasz jedzenie do domu:

Poproszę, żeby pizza nie była bardzo wypieczona. Bardzo PRZEPRASZAM za kłopot, po prostu ostatnio dostaliśmy taką spieczoną, no trochę za mocno i chciałam tym razem…

(Za co przepraszasz, skoro ostatnio to oni przywieźli Ci spaloną pizzę i teraz chcesz, żeby tak nie było, bo dalej lubisz jedzenie od nich? I kto tu zrobił kłopot – Ty czy obsługa?)


Czy też jesteś wśród kobiet, które wciąż przepraszają?


- robisz to, gdy nie ma takiej potrzeby, bo nie zawiniłaś;

- przepraszasz, gdy nie ma to uzasadnienia, nawet ze względu na dobre wychowanie i bycie kulturalną;

- umniejszasz swoje doświadczenie, osiągnięcia, bądź pomijasz je;

- podkopujesz, sabotujesz sama siebie, swoje znaczenie, autorytet;

- masz trudności z pozytywną autoprezentacją (np. przedstawieniem się w dobrym świetle podczas rozmowy kwalifikacyjnej, w towarzystwie, w czasie wystąpienia),

- masz problem z określeniem swoich mocnych stron, zalet;

- przeżywasz przykre emocje, które prowadzą Cię do przepraszania (np. poczucie winy, lęk przed brakiem akceptacji).


Jeśli wsłuchasz się w język, którego używa wiele kobiet (może Ty również), usłyszysz, że niektóre z nich zaczynają zdania od PRZEPRASZAM i kończą wypowiedzi na tym słowie. Przepraszanie stało się ich nawykiem, przecinkiem w zdaniu.

Jeśli należysz do tych kobiet, zadaj sobie pytanie:


CZEMU PRZEPRASZASZ? CZY NAPRAWDĘ MASZ ZA CO?


Jeśli nie masz, pomyśl, SKĄD SIĘ TO U CIEBIE WZIĘŁO?


Wiele z nas tak zostało wychowanych – w kulturze grzeczności. W kulturze, gdzie czasem lepiej powiedzieć PRZEPRASZAM, DZIĘKUJĘ (z tym drugim słowem jest podobny problem!) na zapas, niż spowodować, że ktoś będzie niezadowolony.


Wiele z nas wciąż obawia się tego niezadowolenia, braku akceptacji. Tego, co będzie jeśli komuś się nie spodoba, co robię (więc na wszelki wypadek: „PRZEPRASZAM, ale ja mam inne zdanie”).


Wiele wciąż czuje potrzebę usprawiedliwiania każdej swojej aktywności, działania („PRZEPRASZAM, ale właśnie zakładam firmę”, ,„PRZEPRASZAM, ale chciałabym zostać z dzieckiem na wychowawczym”.)


Zwłaszcza, jeśli nam się wiedzie, odnosimy sukcesy („PRZEPRASZAM, zarobiłam tyle, że mnie na to stać”, „PRZEPRASZAM, jestem szczęśliwa w domu z czwórką dzieci.”)


Konsekwencje ciągłego przepraszania:


Dla Ciebie:


- z Twojej pewności siebie zostają strzępki albo nic,

- czujesz się jeszcze bardziej winna, nawet jeśli nic negatywnego nie zrobiłaś,

- widzisz siebie, jako gorszą od innych,

- zmniejszasz swoje szanse na asertywne zachowanie.


Dla tego, jak Cię widzą inni:


Jak sądzisz, czy rozmówca, słysząc Twoje wypowiedzi, w których „PRZEPRASZAM” jest przecinkiem, pomyśli:

- „Wow, jaka pewna siebie osoba”.

- „Wie, co mówi, zna się na tym”.

- „Świetnie sobie radzi. Zasługuje na awans”?

NIE – pomyśli raczej:

- „Skoro wciąż przeprasza, coś jest nie tak”.

- „Coś zrobiła źle i się tłumaczy.”

- „Nie radzi sobie najlepiej.”


Co zamiast PRZEPRASZAM?


W angielskim „sorry” możemy zamienić na „excuse me”, które jest ewidentnie grzecznościowe. W Polsce nie mamy tego rozróżnienia. Może dlatego jeszcze częściej przepraszamy.


W czasie codziennych zadań:

PRZEPRASZAM… --> Ta drukarka szwankuje. Zaraz zrobię ci drugą kopię.


Na zebraniu:

PRZEPRASZAM, czy mogę coś powiedzieć? --> Chciałabym coś dodać…; Chcę powiedzieć, że… ; Mam pomysł:…


Proszenie o coś:

PRZEPRASZAM, czy mogę poprosić…? --> Aniu, mam do Ciebie prośbę. Proszę cię o …


Zamawianie pizzy:

PRZEPRASZAM za kłopot. --> Poproszę o zwrócenie uwagi, aby tym razem nie była mocno spieczona, bo tak się wcześniej zdarzyło.


Druga strona medalu


Oczywiście jest też druga strona medalu – osoby, które nie przepraszają nigdy. Jakby to słowo było zablokowane w ich ustach. Nawet w sytuacji, gdy wina jest ewidentnie po ich stronie i z powodu ich zachowania ktoś ma kłopoty. Pojawiają się negatywne konsekwencje. Te osoby nawet wtedy unikają PRZEPRASZAM jak ognia. Jakby przemilczenie tego słowa miało sprawić, że wcale nie są odpowiedzialne za sytuację (takie dziecięce „jak czegoś nie powiem, to tego nie ma”). Jakby to miało wszystko załatwić. Jakby to miało pokazać ich słabość. W tej sytuacji to nie słabość. Jeśli narozrabiałaś – przeproś. To też jest asertywne. Tam, gdzie sytuacja tego wymaga.


A jeśli masz tendencję do ciągłego przepraszania, zacznij kontrolować, co mówisz. I gdy się spóźnisz, lepiej jeśli zamienisz „PRZEPRASZAM” na „dziękuję, że na mnie poczekałaś”.



Zdjecie: Freepik, designed by Racool studio

231 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie